SLASKIE.FOTOPOLSKA.EU
 
Wyszukiwarka:
Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Login
Hasło


Wybierz typ poszukiwanego obiektu i wpisz jego nazwę, bądź jej część.

Wrocławska Kolej Wąskotorowa
Ogłoszenie BEZPŁATNE. Fotopolska wspiera takie inicjatywy! Współautorem książki jest jeden z naszych użytkowników.

Dyngos - bytomski rabczyk

Bytomskie legendy

Jeszcze niedawno, w małej niszy, na wysokości pierwszego piętra jednego z domów przy ulicy Katowickiej, stała blaszana postać ry­cerza.
Ta metalowa figurka, oddana do renowacji nie powróciła już na swoje miejsce. Żałosne jej szczątki, które oglądałem jesienią 1995 roku w jednej z bytomskich pracowni plastycznych, niektórzy utoż­samiali z postacią Dyngosa. Dawniej uważano, że nazwa ulicy Dyngosa (Dyngostrasse) pochodziła od nazwiska znanego rabczyka -herszta bytomskich zbójników Walentego Dyngosa. Znawcy jego żywota twierdzą, że ojcem Walentego był woźnica hrabiego Henckel von Donnersmarck z pobliskiego Swierklańca i pracował w so­larni, czyli warzelni soli zwanej Kochłówką, która ówcześnie znaj­dowała się na końcu ulicy Łagiewnickiej. Stary Dyngos jeździł do Wieliczki i Bochni w Galicji skąd przywoził nie oczyszczoną sól do warzelni hrabiego. Często w podróż zabierał jako pomocnika swo­jego syna Walentego. Do czasu jednak.
W trakcie jednej z wypraw do Krakowa, młody Dyngos mając dość lepkie ręce, ukradł cenne, złote precjoza. Złapany na uczynku, został wtrącony do lochów miejscowego więzienia. Po skończeniu pokuty, która trwała kilka miesięcy, dodatkowo obdarowany sporą a należną mu wcześniejszym wyrokiem porcją batów, został zwol­niony z więzienia. Po powrocie do domu często wchodził w kon­flikt z prawem, za co został wygnany z miasta. Okres przymusowej banicji spędził poza granicami górnego Śląska, włócząc się po Pol­sce, Niemczech, Francji i innych krajach. Po latach wrócił do domu z wielkim bogactwem i osiedlił się w pobliżu murów miejskich Bytomia. Jego posiadłość położona była przy ulicy, którą później nazwano jego imieniem, a której założenie się mu przypisuje. Fama jego bogactwa, oraz aparycja, spowodowały, że przebywał w najlep­szym towarzystwie: pośród bogatego mieszczaństwa, duchowieństwa i okolicznej szlachty. Kto mógł wtedy przypuszczać, że ten oto Wielki Pan jest jednocześnie szefem groźnej bandy rozbójników, która niepokoiła okolicę Bytomia jak i samo miasto. Nie umiano sobie poradzić ze złośliwymi rabczykami i aby przeszkodzić im w ich niecnym procederze i nie dopuścić do wtargnięcia w obręb mu­rów miejskich, przed bramami miasta uwiązano cztery niedźwiedzie, które to hrabia Henckel trzymał w ratuszowym ogrodzeniu.
Wszystko jednak ma swój kres. Złapano wreszcie Dyngosa na go­rącym uczynku aż w Opolu, gdzie sprzedawał skradzione wcześniej kosztowności. Złapany, związany, doprowadzony do Bytomia wy­rokiem miejscowego sądu grodzkiego skazany został na śmierć. Wyrok wykonano za Bramą Tarnogórską na tak zwanym „wiesza­dle", czyli szubienicy, która stała w miejscu stojącego krzyża, na przeciw wybudowanego w późniejszych latach więzienia, przy obec­nej ulicy Wrocławskiej.
Bernard Szczech,
  „Srebrne miasto", Bytom 2000

Votes

Polska / Województwo śląskie / Bytom / Artykuły
Autor: Beuther*
Odsłon: 600
Skomentuj artykuł
Kolokacja serwerów Amsnet
Kontakt z nami: