POWRÓT
SKOMENTUJ ZDJĘCIE
Z papierem toaletowym wcale nie było tak łatwo! Papier toaletowy się "zdobywało", był nawet okres, kiedy rozprowadzano go za pośrednictwem punktów skupu makulatury - w zamian za kilo papieru można było dostać rolkę...
3
Julo
*
2012-01-27 19:07
Przychylam się do zdania Julo. Papier toaletowy uchodził za rarytas a jego zdobycie było wielkim sukcesem. Zakupione rolki, nanizane na sznurek, nosiło się na ulicy niczym wieniec laurowy zwycięzców, z boskiego Olimpu. Co do octu to i choć bywał "dyżurnym półkowym" miał także swoje małe dni chwały, wtedy gdy np. ogłaszano że można dokonać dodatkowego zakupu np. 0,5 l wódki, pod warunkiem zdania pustej 0,5 l butelki. Śmierdziało wówczas octem, bowiem kupowano go, wylewano na trawnik (czy gdzie się dało) i oddawało butelkę w sklepie. Handel w PRL-u gdzieś tak od roku 1978, normalny nie był.
4
Yanek
*
2012-01-27 20:16
Jeśli dobrze pamiętam, to proporcje zdanej makulatury i odebranego papieru toaletowego wynosiły: 1 rolka papieru toaletowego za 10 kg makulatury.Handel w PRL, chyba nigdy normalny nie był (nie tylko po 1978 r.), zważywszy, że od czasu zakończenia II wojny światowej, prawie przez cały okres PRL-u towarzyszyły szarej egzystencji obywateli. Szczytem nienormalności uważam był luty 1982 r., gdy wprowadzono tzw. wkładki zaopatrzenia, czyli kartki na... kartki. Utrata tych kartek miała dramatyczne skutki - następował przepadek prawa do miesięcznych przydziałów, a to mogło oznaczać przymusową decyzję o odchudzaniu, ale i też o niezakupywaniu mydła, papierosów czy wódki. Ale kartki miały też swoje plusy - ni stąd ni zowąd stały się drugą (a może pierwszą) walutą w kraju.
2
Andrzej G
+
2012-01-27 20:32
Nie zapomnę jak mój wujek kapitan żeglugi wielkiej z Gdyni sypnął pięcioma dolcami. Boże ja pół pewexu za to wykupiłem, a to był rok bodajże 1986 :)
2
skrzypa
*
2012-01-27 20:42
Pamiętacie może jeszcze, że w Pewexie kupowało się za dolary i bony dolarowe, ale resztę otrzymywało się już tylko w bonach. Tak samo było w sklepach Baltony, tylko tam były bony baltonowskie (inne od tych z Pewexu).
2
Andrzej G
+
2012-01-27 20:47
Jasne mam te bony w kolekcji, zarówno te pewexowskie jak i baltonowskie
2
skrzypa
*
2012-01-27 20:52
No bez przesady, ale na półkach nie było na zbyciu hełmów MO. Te liczydła to bardziej pamiętam z wycieczki na Ukrainę w latach 50-tych. Co do octu, to urósł on do rangi towaru pierwszej potrzeby w dobie stanu wojennego. Zwróćcie uwagę na nieśmiertelny do dziś, paprykarz szczeciński.
2
Jorg
2012-01-27 20:56
Pamiętam, że u mnie w domu dolary w Pewexie zamieniało się przede wszystkim na Buerlecitin, dla wzmocnienia organizmu. Dziś to można dostać w każdej aptece i bez żadnych kłopotów, wtedy trzeba było mieć 'kupę' kasy, żeby to dostać.
2
Andrzej G
+
2012-01-27 20:59
Jeszcze jeden nieśmiertelny element PRL-u (przynajmniej tego z czasów towarzysza Edwarda) - goździk, w sklepie lub lokalu gastronomicznym prawie zawsze w takim jak na zdjęciu wazoniku.
3
Andrzej G
+
2012-01-27 21:05
Jeżeli chodzi o paprykarz szczeciński to widziałem już taki z Rawicza :). Na Ukrainę (USSR) jeździłem z rodzicami do rodziny mojego ojca w latach 80-tych. Nie zapomnę jak w Zaleszczykach kupiłem sobie loda zapakowanego w lokalną gazetę...do dziś nie przepadam za lodami :(
4
skrzypa
*
2012-01-27 21:06
Wg Wikipedii:
Paprykarz szczeciński został opracowany w połowie lat 60. XX w. przez pracowników laboratorium PPUDiR Gryf ze Szczecina na zlecenie szefa produkcji Wojciecha Jakackiego. Paprykarz szczeciński był wynikiem pomysłu racjonalizatorskiego na zagospodarowanie odpadów po wykrawaniu kostki rybnej z zamrożonych bloków rybnych.
7
Julo
*
2012-01-28 00:36
To co opisują to zdecydowanie głupoty ! To dotyczy obecnego tego czegoś co jest na sklepowych pułkach pod nazwą "Paprykarz szczeciński " . Osobiście znam osobę która przepracowała niemal całe swoje zawodowe życie w "Gryfie" i gdy czyta , słyszy te głupoty jakie są tworzone o produkcji dawnego paprykarza to , ją skręca !
4
jurekpogodno
+
2012-01-28 00:52
Nic prostszego, niż skorygować błędy - jeśli są - w opisie tego produktu. Warto jednak podeprzeć to jakimś źródłem, a nie opinią "osoby, która przepracowała w Gryfie zawodowe życie", bo to słaby argument przeciw tekstowi dziennikarskiemu: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,8224174,Jak_zostalismy__paprykarzami___Szczecin_je_je_je_.html
8
Julo
*
2012-01-28 01:57
Zatem wystarczyłoby zamieścić w tym wpisie w Wikipedii, którąś z obowiązujących w tamtym okresie norm czy to Polską, Branżową lub Zakładową. W jakiejś z nich na pewno był opisany cały proces technologiczny produkcji paprykarza. W zasadzie cały wpis jest jedynie czymś co zwie się "faktem prasowym".
2
Yanek
*
2012-01-28 08:46
Dawniej nie było takiego chamstwa produkcyjnego jak obecnie. Mieszkałem kiedyś w Dziwnowie i była tam przetwórnia ryb Belona . To co wiem wszystkie odpady rybne były przerabiane na mączkę rybną jako pasza dla zwierząt Potem zaniechano produkcji bo nasze świnki, kury kaczki śmierdziały jak ryby,Co to jest ( Belona ) ?
6
Piotr1952
2012-01-28 09:26
Gatunek ryby morskiej.
4
pawulon
*
2012-01-28 09:38
Ryba z długim dziobem
6
Piotr1952
2012-01-28 09:51
Dokładnie tak ;)
4
pawulon
*
2012-01-28 10:15
Podpis
Temat
Limit znaków,
!!! BŁĄD !!!
Aby pisać komentarze musisz się zalogować